|
Powrót do spisu marek
Strona firmowa
HISTORIA
Poznań, prężny ośrodek przemysłowo-handlowy, podstawy swojego rozwoju gospodarczego zbudował m.in. poprzez
organizację targów. Targi powstały tu już w roku 1921, MTP są więc jednym z najdłużej działających w Europie
organizatorów targów.
Tradycje handlowe miasta sięgają XIII wieku, kiedy to w roku 1254 Przemysł I wydał Przywilej, będący
najwcześniejszym spośród zachowanych do naszych czasów w oryginale dokumentów dotyczących dziejów handlu
poznańskiego. Ówczesne i późniejsze wydarzenia oczywiście nie były targami we współczesnym znaczeniu tego słowa.
Tradycje te jednak, wraz z działaniami kolejnych pokoleń, ugruntowały pozycję Poznania jako ośrodka międzynarodowego
wystawiennictwa gospodarczego.
Współczesne targi w dzisiejszej Polsce, będąc spadkobiercą i kontynuatorem tamtych tradycji, jednocześnie
są naturalnym, rynkowym produktem transformacji gospodarczej i politycznej, jaka dokonała się w latach
dziewięćdziesiątych. Następstwem przywrócenia gospodarce naszego kraju rynkowego charakteru był wzrost zapotrzebowania
na korzystanie z narzędzi właściwych takiej gospodarce. A jednym z nich są właśnie targi.
I Targ Poznański PWK
Pomysł utworzenia specjalis-tycznej instytucji targowej zrodził się w kręgach bardzo aktywnego poznańskiego
kupiectwa w roku 1917. Zrealizowano go w 1921 roku, kiedy to w dniach od 28 maja do 5 czerwca odbył się I Targ Poznański.
Od tego czasu liczona jest historia MTP - wyspecjalizowanego przedsiębiorstwa, profesjonalnie zajmującego się
organizacją targów poświęconych określonym dziedzinom działalności gospodarczej.
Od początku swego istnienia, Targi Poznańskie aktywnie uczestniczyły w kreowaniu polskiego rynku oraz prezentowały
gotowości Polski do współpracy gospodarczej z zagranicą.
W 1929 roku na terenach Międzynarodowych Targów Poznańskich zorganizowano Powszechną Wystawę Krajową,
będącą przeglądem dorobku gospodarczego i kulturalnego Polski. Przygotowaną z wielkim rozmachem wystawę
zwiedziło 4,5 miliona osób.
Lata rozwoju
W historii Międzynarodowych Targów Poznańskich bywały różne okresy. Notowano lata koniunktury wysokiej i słabszej,
a nawet zawieszenia działalności. Wszystkie one związane były z dziejami tej części Europy. Krzywa rozwoju
Targów - mierzona liczbą wystawców i zajętą przez nich powierzchnią ekspozycyjną - zależnie od sytuacji
gospodarczej, to wznosiła się, to opadała. Niemniej jednak Targi Poznańskie, jako jedne z niewielu, przetrwały próbę
wielkiego kryzysu lat 1929-33 i tuż przed wybuchem II Wojny światowej zaliczane były do czołówki targów europejskich.
Zniszczone w czasie wojny obiekty targowe, już w roku 1946 odbudowano na tyle, by zorganizować na terenach targowych
pierwszą po wojnie wystawę. Kolejne lata dla Międzynarodowych Targów Poznańskich to rozwój zarówno programu
wystawienniczego targów i salonów specjalistycznych, jak i niezbędnej do jego realizacji bazy - przestronnych,
nowocześnie wyposażonych pawilonów oraz infrastruktury uzupełniającej. To także udział MTP w kształtowaniu
polskiego rynku oraz współpracy międzynarodowej Polski z zagranicą.
Twórcy targów
Cyryl Ratajski
W stronę Europy i świata
Kultowy prezydent Poznania, jedyny, który doczekał się własnego pomnika. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu
Berlińskiego, do Poznania przeniósł się w 1911 roku, z Raciborza. Zapamiętany przez współczesnych jako "ojciec miasta",
który sprawił, że stało się ono najbardziej europejskim z polskich miast II Rzeczypospolitej, a czasy jego kadencji
wspominane są do dziś jako "złoty okres" w najnowszych dziejach Poznania. Kiedy w 1924 roku powierzono mu tekę
ministra spraw wewnętrznych, cenionego przez siebie urzędu prezydenta miasta nie złożył, wziął jedynie bezpłatny urlop,
a kontakty, jakie wyrobił sobie w Warszawie zdyskontował dla dobra Poznania i jego chluby - Targów Poznańskich.
Już w 1924 roku zjednał władze centralne do idei nadania Targom międzynarodowego charakteru, wcielonej w życie rok
później. "Budowniczy Poznania i Targów" - nazywano go bez przesady i dodawano: "Zastał Targi drewniane,
a pozostawił murowane". Pod koniec jego kadencji Targi były niemal odrębną dzielnicą Poznania i dysponowały
czternastoma pawilonami łącznej powierzchni blisko 48 tysięcy metrów kwadratowych. "Zawsze chętny swą szkatułą
dla budowy Targów" - pisano o nim. "Żywioł i główna troska - to budowa. Stale nie ma czasu. Pięć minut to już wiele.
Serce Targu!" Doprowadził do zorganizowania na terenach targowych w 1929 roku Powszechnej Wystawy Krajowej
- największego w dziejach przedsięwzięcia promującego Polskę i jej osiągnięcia.
Edward Mazurkiewicz
Wymyślił Targi Poznańskie
W pochmurne popołudnie 24 kwietnia 1931 roku, tłum gości odzianych w żałobne stroje wypełnił ozdobioną
czarnym suknem reprezentacyjną salę Domu Kupiectwa Polskiego przy ulicy Zwierzynieckiej 12. Wśród zgromadzonych
można było rozpoznać najważniejsze w Poznaniu persony: prezydenta Cyryla Ratajskiego, szefa Rady Miejskiej Witolda
Hedingera, prezesa Izby Przemysłowo-Handlowej Seweryna Samulskiego, prezesa Związku Towarzystw Kupieckich Kazimierza
Otmianowskiego i wreszcie dyrektora poznańskich Targów Mieczysława Krzyżankiewicza wraz nieodłączną "prawą
ręką" - baronem Stefanem de Ropp. Dokładnie o wpół do czwartej, ksiądz radca Putz dał znak do rozpoczęcia
ceremonii ostatniego pożegnania jednego z najbardziej energicznych kupców owego czasu, niedawnego sekretarza Związku
Towarzystw Kupieckich - Edwarda Mazurkiewicza, zmarłego trzy dni wcześniej na ciężka chorobę serca. Spośród wielu
zasług nieboszczyka, wyliczanych przez kolejnych przemawiających nad trumną oficjeli, jedna powtarzała się
najdobitniej: to Mazurkiewicz był rzeczywistym twórcą Targu Poznańskiego, dziś znanego jako Międzynarodowe Targi
Poznańskie.
Ufając naocznemu świadkowi narodzin idei urządzenia targów w Poznaniu, uznać można, że miejscem tych
narodzin była restauracja "Varsowia" przy ulicy 27 Grudnia, znana później jako "Ziemiańska", a godziny poczęcia
określić trzeba jako przedpołudniowe:
"Było wczesne marcowe przedpołudnie 1919 roku. W "Ziemiańskiej" zasiedli trzej młodzi panowie - adwokaci Kazimierz
Frąckowiak i Alfred Hundt oraz Jerzy Stam, dziennikarz z powołania, choć piastujący stanowisko dyrektora
Związku Towarzystw Kupieckich w Poznaniu, za prezesury Szambelana Cegielskiego. Do zaczytanych w porannych gazetach
dołączył się Edward Mazurkiewicz, prawa ręka Cegielskiego i wiceprezes związku kupieckiego. Z kieszeni surduta
wyraźnie podnieconego przybysza wystawało wydatnie "Leipziger Zeitung", dziennika który codziennie znajdował się na
biurku pana prezesa:
- Wiecie, Lipsk z tymi swoimi Targami nie tylko imponuje, ale mnie również i drażni - zaczął Mazurkiewicz.
Czy Poznań wyleciał sroce spod ogona? Co byście powiedzieli na Targi Poznańskie?
To tak, jakby klamka zapadła - wspominał później Jerzy Stam. Zatelefonowałem do prezydenta miasta Jarogniewa
Drwęskiego, w sprawie nie cierpiącej zwłoki. W sprawie, która zrodziła się bodajże czy przed godziną. Drwęski
wysłuchał nas uważnie, by zakończyć bardzo krótką rozmowę jednym zdaniem - Sprawa jest jasna, robimy!"
Rzecz cała we wspomnieniach maluje się dość beztrosko i sielankowo, ale wiele wskazuje na to, że gdyby nie światły,
a przede wszystkim rzucony we właściwej chwili pomysł Mazurkiewicza zgrabnie podchwycony przez jego kolegę ze
szkolnej ławy - prezydenta Drwęskiego, to być może największe polskie targi nie odbywałyby dziś się w Poznaniu, ale
w zupełnie innym mieście. Potrzebę wylansowania imprezy, na której spotykaliby się kupcy i wytwórcy z wszystkich trzech
niedawnych zaborów dostrzegano również w byłej Galicji i w Kongresówce. Swoje ambicje w tym względzie zgłosili warszawiacy, apetyt na własne targi mieli również gdańszczanie, czaił się też Lwów. Mazurkiewicz - "zwolennik polityki faktów dokonanych" - sprytnie przeczuwał, że w wyścigu do miana handlowej stolicy kraju wygra to miasto, które po prostu pierwsze urządzi targi. Energiczny kupiec szybko doprowadził do uchwalenia projektu urządzenia targów w Poznaniu na zjeździe delegatów Związku Towarzystw Kupieckich (w marcu 1920 roku), potrafił również - pospołu z innymi poznańskimi działaczami kupieckimi - zjednać dla swojej inicjatywy największą polską instytucję finansowo-przemysłową, jaką był warszawski "Lewiatan" czyli Centralny Związek Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów. Tymczasem konkurencja zaczęła po kolei odpadać z wyścigu. Gdańsk, w którym udało się wprawdzie w 1920 roku urządzić niewielkie targi, wyłączył z rywalizacji traktat wersalski, powołujący Wolne Miasto. Stolica nie miała - co raczej oczywiste! - właściwej reputacji dla tak poważnego jak targi
przedsięwzięcia, bo powszechnie wiadomym było, że "w Kongresówce nie dotrzymują kontraktów". Zapały Lwowa skutecznie
zdusiła galicyjska nędza.
Czternaście miesięcy jakie minęły od rzucenia przez Edwarda Mazurkiewicza idei targów, wystarczyło poznaniakom,
by na terenach odziedziczonych po niemieckiej Wystawie Wschodnioniemieckiej (1911 r.), uruchomić pierwszy Targ Poznański.
Wystawę - która wedle opinii współczesnych prezentowała się "dość jarmarcznie i kramikarsko" - urządzono
w obszernej szopie ustawionej w okolicy Wieży Górnośląskiej (szpetnej pozostałości po niemieckiej wystawie)
i w trzech szkołach, przy ulicach Berwińskiego, Słowackiego i Różanej, do których upakowano zgłaszające się do
ostatniej chwili firmy. Ale organizatorzy mieli prawdziwe powody do satysfakcji: na pierwszy, trwający dziewięć dni
targ (28 maja do 5 czerwca 1921 roku), przyjechało aż 1200 wystawców, a przez tereny wystawy przewalił się tłum 40. tysięcy
gości. Zadowolony magistrat i rada Poznania szybko uchwaliły przejecie Targu przez miasto, a dwa lata później
Rada Ministrów zatwierdziła coroczną organizację targów w Poznaniu, które już w 1925 roku stały się imprezą
międzynarodową. Pierwsze kroki do uruchomienia najbardziej znanej poznańskiej firmy i wylansowania niekwestionowanego
współczesnego symbolu miasta zostały postawione.
Na próżno szukać nazwiska Edwarda Mazurkiewicza w wydanym w 1981 roku, liczącym prawie dziewięćset stron
"Wielkopolskim Słowniku Biograficznym". światły kupiec nie patronuje żadnej ulicy w Poznaniu, nie uhonorowano jego
imieniem również ani jednego z licznych z poznańskich placów. Z treści pamiątkowej tablicy, umieszczonej przed
laty w hallu zarządu MTP, dowiedzieć się można, że twórcą poznańskich Targów był pierwszy prezydent niepodległego
miasta - Jarogniew Drwęski. A o Mazurkiewiczu, ani mru, mru!
Jarogniew Drwęski
Ten, który stworzył warunki!
Syn ziemianina, Kazimierza Drwęskiego i Klaudii ze Skoroszewskich; urodził się 6 grudnia 1873 roku w Glinnie koło
Poznania. Absolwent berlińskiego uniwersytetu, w oczach współczesnych uchodził nie tylko za znakomitego prawnika,
ale również świetnego organizatora i administratora. Przez dwie kadencje był członkiem niemieckiej rady miejskiej
Poznania. 11 listopada 1918 roku mianowany pierwszym polskim nadburmistrzem Poznania, a 17 kwietnia 1919 roku powierzono
mu godność prezydenta miasta.
W październiku 1920 roku stanął na czele 44-osobowego Komitetu Wystawy (przyszłych Targów Poznańskich).
Zainspirowany do zorganizowania pierwszych Targów przez poznańskich kupców, był przekonany, że "które miasto pierwsze
urządzi targi, to będzie je miało." O Targi, z niechętnymi im radnymi - uważali, że fundusze miejskie są
dostatecznie wyczerpane skutkiem pełnienia przez Poznań roli "miasta szpitalnego" podczas wojny bolszewickiej - musiał
walczyć wprost z determinacją lwa: "Z takimi pomysłami należy Drwęskiego zamknąć w klatce i pokazywać w Zoo".
Na przekór wątpiącym, doprowadził ideę Targów do skutku i to głównie dzięki niemu, miasto przeznaczyło na ten cel
tereny po dawnej Wystawie Wschodnioniemieckiej (1911r.), inne obiekty oraz 6 milionów marek polskich. Odtąd Targi
finansowane były z budżetu Stołecznego Miasta Poznania i organizowane przez Komitet Targu Poznańskiego. Bez determinacji
Drwęskiego wyścig o pierwszeństwo w urządzeniu Targów w niepodległej Polsce, wcale nie musiałby być przez Poznań
wygrany.
Drwęski niedługo cieszył się sukcesem swego życia, bo umarł zaledwie trzy miesiące po zakończeniu Pierwszego
Targu Poznańskiego - 14 września 1921 roku.
Mieczysław Krzyżankiewicz
Pierwszy dyrektor i "mózg Targu"
Kupiec branży farmaceutyczno-drogeryjnej, który swojego fachu wyuczał się w Monachium i Berlinie. Dyrektorem Targów
został dość przypadkowo, bo po 1918 roku, po masowym exodusie Niemców do Vaterlandu, wiele stanowisk wymagających
fachowego przygotowania obsadzano w Poznaniu wedle kryterium prawości i uczciwości, a te niewątpliwie były
jego udziałem. Współcześni podnosili wiele innych atutów Krzyżankiewicza: "Natura ekspansywna i niespokojna,
ex-globtrotter, zagorzały lingwista. Płodny w pomysły i pracowity aż do przesady." Okazał się sprawnym menedżerem,
rozpieranym wręcz energią. Zręcznie godził stanowisko dyrektora Targów - "z podziwu godną wytrwałością
dzierży na swych krępych barkach ciężkie czasy i gmach Wieży Górnośląskiej" - oraz dyrektora jarmarków wełny,
współorganizował pierwsze w Polsce linie lotnicze, znajdował również czas na propagowanie turystyki i honory konsula
Finlandii. Wspominano również jego słabe strony: "Brakowało mu światowego poloru i odpowiedniej prezencji, był bowiem
średniego wzrostu, łysiejącym brunetem o wysokim czole, na bok zaczesanych włosach, w binoklach na nosie".
Inni dodawali: "Nigdy nie pamiętał, co i gdzie położył, niesłusznie też nie znosił aut." Braki w prezencji i niedostatek
szarmanckich manier, nie przeszkadzały mu w nadzwyczaj sprawnym zarządzaniu firmą aż do 1939 roku,
z wyjątkiem roku 1929, kiedy to na targowych terenach rozsiadła się dumnie na kilka miesięcy Powszechna Wystawa
Krajowa, kierowana żelazną ręką Stanisława Wachowiaka. W 1931 roku do dyrekcji Targów wstawiono drugi fotel
dyrektorski, który zajął reprezentacyjny pod każdym względem światowiec - baron Stefan de Ropp. Dyrektorski
tandem bez sporów podzielił się obowiązkami: Krzyżankiewicz zajął się wewnętrznymi sprawami organizacyjnymi
Targów i administracją budynków, a na barkach de Roppa spoczęły targowe finanse, reklama oraz sprawy kontaktów
zagranicznych.
Stefan de Ropp
Dyrektor światowiec
Trzydziestoczteroletni Stefan de Ropp pojawił się w Poznaniu i na Targach w 1926 roku i od razu dokooptowano go
do dyrekcji firmy. To, co robił wcześniej, dawało mu najlepsze referencje. Potomek arystokratycznej rodziny z
polskich Inflant - z tytułem barona - o rozległych koligacjach i koneksjach. Wszechstronnie wykształcony: w 19124 roku
ukończył studia inżynierskie w Anglii, studiował też w Belgii na wydziale matematyczno-fizycznym i na wydziale prawa
oraz w Johanesburgu psychologię i prawo administracyjne. Zanim trafił do Poznania, włóczył się po świecie,
pracując w afrykańskich kopalniach złota, amerykańskich bankach i wykładając na uniwersytetach. Pracę na targach
łączył udanie z profesurą w Wyższej Szkole Handlowej, wykładaniem języka angielskiego i opracowywaniem podręczników
do nauki tego języka oraz odczytami i pogadankami. W 1928 roku włączył się do organizacji Powszechnej Wystawy Krajowej,
a dwa lata później został dyrektorem głośnej i udanej Międzynarodowej Wystawy Komunikacji i Turystyki (popularny
KOMTUR), co już w 1931 roku otworzyło mu drogę do zajęcia fotela drugiego - obok Mieczysława Krzyżankiewicza - dyrektora
poznańskich Targów. Współzarządzanie firmą rozpoczynał w okresie podłej koniunktury, ale nie dał jej upaść,
inicjując między innymi w 1934 roku działalność Rady Interesantów Targów Poznańskich, skupiającej 159
krajowych organizacji im sprzyjających, która stała się największym polskim zrzeszeniem gospodarczym. Wiele innych,
ambitnych planów - m. in. powołania do życia Politechniki Poznańskiej - unicestwił wybuch II wojny światowej, który
zastał Roppa w Stanach Zjednoczonych, gdzie dyrektor poznańskich Targów godnie reprezentował Polskę na Wystawie
światowej w Nowym Jorku.
|